Śnieżnik

Default
149

Trasa piesza żółtym i zielonym szlakiem turystycznym. To dość długa i wyczerpująca całodniowa wyprawa.

 
5205
 
Wzdłuż całego Kletna wiedzie żółty szlak turystyczny, który przybył tu ze Stronia Śląskiego i prowadzi dalej wąską doliną ku największej górskiej kulminacji. Szczyt Śnieżnika, mający wysokość 1425 m n.p.m., stanowi centralną część masywu, od którego, jak ramiona-macki ośmiornicy, rozchodzą się kolejne pasma górskie. Między dwa z tych ramion wciśnięta jest właśnie dolina z wioską Kletno.

Wybieramy się pod górę. Idąc ku Śnieżnikowi po lewej ręce będziemy mieli ramię wyciągające się na północ w kierunku Stronia Śląskiego, utworzone kolejno przez Stromą, Porębek i Młyńsko. Zaś wszystko to, co będziemy mijali po prawej, to potężna "macka" Śnieżnika, która usiłuje dosięgnąć odległego o kilkadziesiąt kilometrów Kłodzka. Zaczyna się Żmijowcem, odbija nieco ku północnemu - wschodowi ku Jaworowej Kopie i Czarnej Górze. Dalej, za Przełęczą Puchaczówka, ramię to nosi odrębną nazwą Gór Krowiarek.

Nasz żółty szlak, który dotąd lekko prowadził przez wieś, dochodzi do Jaskini Niedźwiedziej, za którą nieodwołalnie schodzi z wyasfaltowanej drogi, po to, aby wspinać się pod prąd huczącego potoku Kleśnica. Wspinaczka przebiegać będzie wzdłuż stoku wąkiej doliny, która nosi tu nazwą Gęsiej Gardzieli. Mozolność trasy osładzać nam będzie widok na przeciwległe zbocze, które w miarę nabierania przez nas wysokości odsłania się coraz piękniej.

Idąc po górę warto zaobserwować pewną rzecz. W czasie wspinaczki na Śnieżnik bardzo dobrze będzie widoczny podział roślinności na poszczególne piętra. Spod jaskini wędruje się przez partie lasu regla dolnego. W Gęsiej Gardzieli wejdziemy stopniowo w regiel górny, a w okolicy schroniska mijać będziemy kosodrzewinę i karłowate świerki. Na samym szczycie występuje halizna – naturalna łąka górska. Po drodze zauważymy też wyraźne zaostrzenie mikroklimatu – powietrze staje się ostrzejsze i bardziej nasycone wilgocią. Zimą w Gęsiej Gardzieli będziemy z całą pewnością przeciskali się przez zaspy, choćby w dolinach nie było ani śladu śniegu.

Blisko godzinne drapanie się w górę dobije nas jeszcze w końcowym odcinku, krótkim, ale bardzo stromym podejściem. Wytrwałych czeka za to nagroda – na skrzyżowaniu szlaków stoją ławeczki i drewniana wiata, dobre na odpoczynek i drugie śniadanie. Gdy już trochę zregenerujemy siły możemy wyruszyć dalej. Kwadrans (zimą pół godziny) po lekkiej drodze wystarczy na dojście do schroniska. Nasz żółty szlak przy nim się kończy. Po forsownej trasie wszyscy z ulgą wchodzą do środka i nie odpuszczą sobie przyjemności wypicia tu herbaty, zwłaszcza, że czeka nas jeszcze szturm na szczyt.

Budynek, w którym mieści się obecne schronisko ma długą historię. Na początku XIX w. właściciel ówczesnych dóbr hr. von Magnis zbudował tu dużą fermę mleczną. Znajdowała się w miejscu dzisiejszego schroniska i nazwaną ją "Szwajcarką" (niem. Schweizerhaus), gdyż osiedlono tu autentycznego Szwajcara. Nazwa ta na trwałe związała się z tym miejscem. Z racji częstych odwiedzin wędrowców wybierających się na szczyt, w jednym z pomieszczeń utrzymywano nawet miejsca do spania oraz oferowano jedzenie.

W 1837 r. właścicielką dóbr stała się królewna Marianna Orańska. Ta niezwykle barwna postać przysłużyła się całej okolicy rozkwitem gospodarczym. Za jej to przyczyną w 1871 r. wzniesiono w szwajcarskim stylu budynek obecnego schroniska, jako gospodę turystyczną. Mariannę, będącą wtedy już w podeszłym wieku wniesiono na otwarcie gospody w lektyce. Było tu 11 pokoi i ok. 50 miejsc noclegowych oraz dużą jadalnię. Z niewielkimi przeróbkami budynek stoi i służy turystom do dzisiaj. Zainteresowanych romantyczną historią Marianny Orańskiej odsyłamy do innej opowieści w tym rozdziale – "Puszcza Jaworowa i domek myśliwski królewny Marianny".

Od opowiastki historycznej wracamy do opisu trasy na szczyt. Droga na Śnieżnik prowadzi zielonym szlakiem. Łapiemy go pod schroniskiem kierując się od razu w górę. Podejście początkowo dość łatwe przechodzi w coraz bardziej strome i zanim po około 20 minutach zdołamy się wdrapać na górę, nieźle się zasapiemy. Częściowo przebiega wzdłuż granicy państwowej i dlatego należy uważać, by nie zboczyć ze ścieżki. Cały obszar pod szczytem to ponadto ścisły rezerwat przyrody i do dobrego obyczaju należy uszanowanie tego miejsca i poruszanie się po wyznaczonych ścieżkach.

Widok wynagrodzi nam wszystko. Z kopulastego wierzchołka w pogodne dni widać całą Kotlinę Kłodzką oraz czeskie Morawy po drugiej stronie granicy. Zachęcam do wyciągnięcia mapy okolicy i porównanie jej z otaczającym pejzażem.

W najwyższym punkcie szczytu nie trudno zauważyć kamienne gruzowisko. To pozostałości po starej wieży, która stała tu jeszcze w latach 70-tych (patrz foto). Wzniesiona została w latach 1895-99 z inicjatywy Glatzer Gebirgsverein (GGV – Kłodzkie Towarzystwo Górskie) i miała służyć podniesieniu atrakcyjności wycieczek na szczyt. Potężna konstrukcja nawiązująca do modnego wówczas romantycznego stylu naśladującego średniowiecze, miała 6 kondygnacji i wysokość 33,5 m. Z czasem nadano jej imię cesarza Fryderyka Wilhelma II i dobudowano budynek mieszczący małe schronisko.

Po wojnie wieża nie miała swojego opiekuna przez co sukcesywnie niszczała. Rozsypująca się konstrukcja zagrażała bezpieczeństwu i wobec braku środków na jej remont 11 października 1973 r. wysadzono ją w powietrze. Do dziś trwają dyskusje, czy nie warto jej odbudować. Skromnym zdaniem autora tego tekstu Śnieżnikowi niczego nie brakuje, a sztuczne podwyższanie szczytu to tylko działanie w stylu Disneylandu.

Po nasyceniu wzroku widokami wypada zejść ku dolinom. Wracamy ta samą trasą, najpierw do schroniska PTTK, potem żółtym szlakiem do Kletna na zasłużony posiłek, który po powrocie z gór zawsze smakuje lepiej.


8_big

  


Aktywności powiązane z atrakcją: Turystyka górska, Wspinaczka



Promień km   

Artykuły dotyczące tej atrakcji:

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

W okolicy

 

Noclegi w okolicy

 


Flower-loader
Trwa wyszukiwanie
[ zamknij ]

Logowanie

E-mail
Hasło
 
 

Zapomniane hasło | Rejestracja